|
|
|
GDY SIĘ
CHRYSTUS RODZI
I NA
ŚWIAT PRZYCHODZI...
-
Dzień dobry, Panie Dyrektorze, czy
zechciałby Pan udzielić krótkiego wywiadu do naszej gazety?
-
Już, momencik... No dobrze, a jaka
to gazeta?
-
Jestem przedstawicielką chrześcijańskiego
biuletynu „MOC”. Czy zechciałby Pan powiedzieć mi, czy jest Pan
przygotowany do Świąt Narodzenia Pańskiego?
-
...? Aaa, to o Gwiazdkę pani chodzi?
No nie, jeszcze nie całkiem, przecież dopiero początek grudnia. W każdym
razie muszę powiedzieć, że co jak co, ale promocja przedświąteczna w
naszym hipermarkecie rozwija się świetnie! Wszyscy nasi pracownicy harują
ciężko, żeby konsumenci mogli zaopatrzyć się w potrzebne produkty.
-
No właśnie – dobrze, że Pan Bóg
ustanowił jeden dzień w tygodniu na odpoczynek. Przynajmniej można wtedy
poświęcić Mu więcej czasu, pójść na nabożeństwo...
-
Co też pani mówi? Nasi pracownicy
muszą poświęcić wszystkie przedświąteczne niedziele naszej firmie.
Pani wie, jakie zyski mamy z handlu w niedzielę?
-
Z tego co wiem, Jezus powiedział w
Ewangelii Mateusza: „Szukajcie wpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości
jego, a wszystko inne będzie wam dodane”.
-
Może i tak, ja tam nie wiem. Nie mam
czasu na czytanie Biblii. A zna pani takie powiedzenie,
że strzeżonego Pan Bóg strzeże? No niech mi Pani powie, czy Jezus
pójdzie zamiast pani do pracy i zarobi na pani utrzymanie?
-
Pan mnie źle zrozumiał. Owszem, ja
pracuję, ale ponieważ powierzyłam moje życie Jezusowi, wierzę, że On
da mi dobre zdrowie i siłę do zarabiania pieniędzy. No dobrze, a może
powie mi Pan, jak wygląda dla Pańskiej rodziny ten szczególny czas w
roku?
-
No cóż, jak na chrześcijańską
rodzinę przystało, spożywamy uroczystą wieczerzę i dzielimy się opłatkiem.
Trzeba żyć w miłości i w zgodzie, nie? (dyrektor odwraca się na chwilę)
Ej ty, gdzie ty niesiesz te pudła? Przecież mówiłem ci, cymbale jeden,
że mają iść do magazynu! Głuchy jesteś? Przepraszam panią, ten gość
pracuje tu od niedawna. Co za łajza! Zaraz, zaraz, o czym to myśmy mówili?
-
Chodziło mi o sposób spędzania świąt
w domu. Mówił Pan, że brak Panu czasu na czytanie Biblii, ale w czasie świąt
zapewne jest inaczej? A co z modlitwą?
-
Wie pani, ja mam taką piękną Biblię...
Dostaliśmy ją z żoną od mojego kuzyna z okazji naszego ślubu 14 lat
temu. Ten to jest dopiero maniak, mówi, że on czyta Biblię codziennie!
Gdybym ja tak robił, to kartki by się szybko wystrzępiły, a przecież
szkoda prezentu. Ale Pismo Święte stoi u nas w dużym pokoju, żeby goście
mogli zobaczyć. A modlitwa... no tak, odmawiamy razem w czasie wigilii
„Ojcze nasz”, ale na więcej nie ma czasu, bo dzieci zaczynają kopać
się pod stołem, a żona biegnie do kuchni, bo nasz kot co roku próbuje
dobrać się do karpia. Potem włączamy telewizję i jest fajna atmosfera.
-
Czy Pan czasem zastanawia się, kim
tak naprawdę jest Jezus Chrystus?
-
Jakżeż nie zastanawiam się!
Przecież my co tydzień chodzimy do kościoła, pomijając ten okres przedświąteczny,
jak wspomniałem wcześniej, ale chyba pani sama rozumie. Nasze dzieci są
ochrzczone i posyłamy je na religię. A pod choinką stawiamy szopkę i jak
przychodzą nasi krewni, śpiewamy różne kolędy. One mówią o Jezusie,
prawda? Aha, i mamy obraz z Jezusem w naszej sypialni!
-
Czy zaprosił Pan kiedyś Chrystusa
do swojego serca? Czy prosił Pan o wybaczenie swoich grzechów?
-
Oj, pani coś za bardzo filozofuje,
ale przed świętami wybieram się do spowiedzi, zgadza się, a Jezusa to ja
prawie co tydzień w komunii... Co prawda nie mówię na tej spowiedzi
wszystkich rzeczy, no bo business is business. Posmarujesz, pojedziesz. Co
Pana Boga może obchodzić, jak ja prowadzę interesy?
-
Dziękuję, to chyba już wszystkie
pytania. Życzę błogosławieństwa Bożego.
|
„Nie każdy,
kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz
tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.”
Mateusza
7, 21 |
Wszelkie
podobieństwo do rzeczywistych postaci i wydarzeń jest całkowicie
przypadkowe.
Opracowała Kasia Frąk
|
|
|
|