Subskrypcja Euromission Polska

Twój e-mail

dodaj usuń

PO CO ŻYJĘ NA TYM ŚWIECIE?

 

Już jako mała dziewczynka klękałam przy łóżku i wypowiadałam wszystkie wyuczone modlitwy. Był taki czas kiedy szczególnie chciałam zadowolić Boga, więc biegałam do kościoła bardzo często. Myślałam, że przez to stanę się lepsza. Kiedy byłam już nastolatką zmieniłam swoje zainteresowania. Zaczęłam palić papierosy i próbować alkoholu. Ludzie, z którymi się spotykałam nie stronili od używek, więc często byłam przez nich częstowana. Nie odpowiadało mi takie towarzystwo. Zawsze po powrocie do domu dziwiłam się sama sobie, dlaczego ja się z nimi spotykam? Czułam, że jakoś do nich nie pasuję.

Miałam marzenia o wspaniałej rodzinie i kochającym mężu. Wiedziałam jednak, że w tym środowisku nie ma dla mnie kandydata na ojca moich dzieci. Wydawało mi się, że moje życie składa się z samych niepowodzeń. Nie potrafiłam zadowolić ani rodziców ani nauczycieli. Miałam wrażenie, że wszystko co robię  nie ma sensu, bo świat jest zły i niesprawiedliwy. Nie widziałam sensu życia. Byłam w prawdziwej desperacji. Jako nastolatka krzyczałam do Boga aby mnie stąd zabrał a mamie wypominałam dlaczego mnie urodziła. Mama wtedy powiedziała że: przecież ty sama chciałaś się urodzić, więc się urodziłaś.

Przede mną miało się urodzić dziecko i po mnie, ale przyszły na świat za wcześnie aby mogły przeżyć. Ja urodziłam się jako zdrowe dziecko. Zadawałam więc sobie pytanie: Dlaczego właśnie ja muszę żyć?! Dlaczego to ja muszę się zmagać z  przeciwnościami  losu?!

Kiedy miałam piętnaście lat, siostra zakonna zapytała na lekcji religii na którym miejscu w twoim życiu jest Jezus Chrystus? To pytanie drążyło moje serce. Wiedziałam, że nie jest On na pierwszym miejscu w moim życiu. Z drugiej strony myślałam, że to tylko księża i zakonnice stawiają Boga na pierwszym miejscu. Ja nie chciałam być zakonnicą.

Gdy skończyłam siedemnaście lat spotkałam osobę, która mówiła mi o Jezusie. Miałam wrażenie, że takiego Jezusa nie znam. Zostałam zaproszona do Kościoła na spotkanie młodzieżowe. Tam poznałam ludzi, którzy moim zdaniem nie pasowali do tego świata. Oni nie wstydzili się Boga a wręcz byli Nim zachwyceni. Ci ludzie mnie zastanawiali, fascynowali i zadziwiali. Wiedziałam, że mają coś czego ja nie mam, biła od nich niezrozumiała dla mnie radość i miłość. Czasem chciałam spróbować tego co oni mają, ale bałam się, że stracę swoją tożsamość, i  stanę się fanatyczką.

Na pewnym domowym spotkaniu wzmogła się we mnie chęć poznania tego dobra, które mają ci ludzie. Po wewnętrznej walce odważyłam się poprosić o modlitwę. Wtedy nastąpił przełom, najważniejsze i najwspanialsze wydarzenie w moim życiu. Zdałam sobie wtedy sprawę ze swojej grzeszności. Czułam, że Bóg jest blisko mnie i jest mi przychylny. Wyznałam mu wszystkie moje grzechy. I po raz pierwszy w życiu wiedziałam, że mi je przebaczył.  Płakałam i śmiałam się, myślałam, że tego nie powstrzymam. Byłam naprawdę szczęśliwa. Kiedy wstałam z kolan, chciałam każdego ściskać z radości, a wszystko dookoła miało tak jakby wyraźniejsze kolory i było piękniejsze niż do tej pory. To był pierwszy dzień w moim życiu, kiedy cieszyłam się, że żyję! Kiedy nawróciłam się do Boga zrozumiałam, że moje życie było jak rozrzucona układanka – puzzle, którą sama układałam. Części układanki nie pasowały do siebie, a mi było niewygodnie. Kiedy Bóg wkroczył w moje życie, sam zaczął ją układać i wszystko może teraz być na właściwym miejscu, a ja mogę czuć się bezpiecznie. To On sprawił, że zobaczyłam siebie w świetle Jego Słowa jako osobę pełnowartościową. Od tej pory wiedziałam po co żyję i kto tak naprawdę chciał abym się urodziła.

Zrozumiałam, że sam Wszechmogący Bóg zawsze mnie kochał i kocha na zawsze bez względu na wszystko. Wiem, że On ma plan dla mojego życia. Z Nim mogę zmieniać ten świat żyjący w nieświadomości i kłamstwie.

Bóg zbawił także moje dwie siostry, zmienił moich rodziców a szczególnie tatę. Dał mi wspaniałego męża, o jakim marzyłam. Za to wszystko jestem mu wdzięczna.

Jeśli zadajesz sobie podobne pytania jakie ja zadawałam, odczuwasz pustkę i nieporządek w swoim życiu, czujesz, że życie przecieka ci przez palce i myślisz, że sam sobie nie poradzisz. To chcę Ciebie zachęcić, zwróć się do Jezusa, przyjdź do Niego w prostej szczerej modlitwie, płynącej z głębi twojego serca. Powiedz: Panie Jezu potrzebuję Twojej pomocy, zbaw mnie. On na pewno nada sens  Twojemu życiu, dokona tego, o czym nawet nie marzyłeś, że jest możliwe. Jeśli tego jeszcze nigdy nie zrobiłeś dzisiaj oddaj swoje serce Jezusowi.

Opracowała Małgorzata Siczek

 


 


Artykuł
w formacie
Word'a 6.0

 

| Strona domowa | Wizja | Jak działamy | Historia | Michał i Małgorzata | Ewangelizacje |
| Czytelnia | Aktualności | Galeria | Adres | Jak mogę wspierać | Księga gości |